czwartek, 16 marca 2017
jedź ostrożnie
biegnę po schodach łamiąc obcasy
i zasady
przede mną jeszcze trzy piętra
łez już nie ścieram i wmawiam sobie
że telewizja naprawdę kłamie
i radio też
i telefony
mówili tam, że jest krytycznie
że walczysz na tym piętrze
o życie
choć w żartach kiedyś mówiłeś
że go nie masz
korytarz zbyt długi, by się nie potknąć
mijam ludzi i duchy i cienie
czuję tylko strach
nie wiem tylko czyj
ich czy mój?
już nie mam obcasów
ani łez
ani serca
wypatruję cię
i nawet kątem oka widzę
przez dwie sekundy
i szybko zaczynam żałować
jedyny twój obraz, którego nie znam
biegnę szybciej niż wiatr
prędkość pomiędzy dźwiękiem a światłem
a i tak zbyt wolno
mogę nie zdążyć
obiecuję ci, że nie puszczę twojej dłoni
nigdy
że będę tu na ciebie czekać
choćby wieczność
pod drzwiami
tylko wróć z pola walki
tylko mnie nie zostawiaj
tutaj samej
bez obcasów i serca
mam ci tyle do powiedzenia
tylu rzeczy nie wiesz
bo nie zdążyłam ich z siebie wyrzucić
z przyczyn ode mnie niezależnych
nie uciekaj od życia
nie oddawaj go bez walki
tylko się nim podziel
z moim
będę czekać po tej drugiej stronie
którejkolwiek byś nie wybrał
ja
ta mała
ta głośna
ta twoja
nic tak nie boli jak
widok twojej krwi
na twojej twarzy
na twoich włosach
na ustach twoich
i moich
bo tylko tyle zdążyłam zrobić
nim wyrwali moją dłoń z twojej
popękanej od trosk
kantów ostrych słów niewypowiedzianych
i szkła przedniej szyby
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz