nie umiem już rąk trzymać przy sobie
zaciskam pięści, aż bolą mnie kości
za każdym razem, gdy myślę o tobie
ludzka rzecz tęsknić, nieludzka – bez wzajemności
nie umiem zapomnieć zapachu twej skóry
jest jak konwalie zmieszane z troskami
gdy rąbek koszuli unosisz do góry
zalewa mi głowę jej zapach tsunami
i w twoją stronę wyciągam swe dłonie
jak małe dziecko spragnione matki
ja cię dotykam, aż serce mi płonie
uwalniasz je spiesznie z mych uczuć klatki
bo chociaż palce twoje są silne
na tyle, by złamać wpół ostrze brzytwy
ucząc się rys twarzy mej pilnie
nie zrobią przy tym najmniejszej krzywdy
każdy twój szept w moim uchu
sprawia, że dreszcz mi plecy przeszywa
z nadmiaru wrażeń zostaję w bezruchu
pozwalam przechylić się niczym kursywa
teraz na własnej skórze cię czuję
szorstkość zarostu na bladym ramieniu
chyba u diabła pięć minut kupuję
bo płonę w ognia namiętnym płomieniu
wyginam się bardziej pod ciała ciężarem
pragnąc, byś dalej mówił swe słowa
wiem, co jest twoich lędźwi zamiarem
też tego chcemy – ja i ma mowa
najmniejsze fragmenty twojego ciała
ich ciepło, kolor, wilgoć i zapach
sprawiają, że czuję się bardzo mała
jestem we własnych uczuć tarapatach
nie puść mnie nigdy, już do końca świata
dotykaj bardziej, i mocniej, i więcej
zabiłaby mnie twej twarzy utrata
od jej owalu jest mi goręcej
oddam ci wszystko, czego potrzebujesz
w zamian nic więcej nie oczekuję
i nawet jak głowę mi sobą zatrujesz
mój wzrok ci powie, że cię potrzebuję
mów do mnie głośniej, pragnij mnie bardziej -
wiesz przecież dobrze, że jestem twoja
daj nieśmiałości swej upust marnej
dźwięk twego oddechu to moja ostoja
chcę czuć po wieki ciepło twej skroni
którą przykładasz bezwstydnie do serca
pragnę na ciele dotyku twych dłoni
świadomość ich braku mi gardło wykręca
choć mi nie mówisz, że jestem twoja
wiem, że nie może być już inaczej
pod powiekami zła paranoja
że sobie pójdziesz – lecz to nieprawda – raczej?
jeszcze przez chwilę popatrz mi w oczy
uwielbiam rzęs twoich miękkie trzepotanie
wiedziałam, że kąt ust twoich mnie zauroczy
aby na końcu zmienić się w zakochanie